Gaming

Ranking gogli VR w 2024 roku – które wybrać?

20 lutego, 2024

|

Czas czytania: 4 min

To musiało nastąpić! Wreszcie robimy ranking gogli VR z naszej oferty (i te, które zaraz do niej wejdą) i podpowiadamy, które będą najlepsze dla Ciebie.

Trochę baliśmy się robić rankingu, bo przecież trzeba będzie któreś z tych gogli uznać za słabsze, jeszcze fanbase modelu zechce nam za to nawrzucać. Ale zebraliśmy informacje w jednym miejscu i okazało się, że jak się dobrze podzieli, to wszyscy wygrają… to tylko w połowie żart.

Postanowiliśmy wyjść od pytania PO CO CI TE GOGLE? I to pytanie w dużej mierze rozegrało całe zestawienie. Podzieliliśmy zatem gogle na te samodzielne i uniwersalne, te do grania pod PC i konsolę i… Apple Vision Pro – no potem wyjaśnimy czemu.

No i coś musi być lepsze a coś gorsze, także trzeba będzie kogoś obrazić. Zatem damy od najlepszych, żeby w ogóle zepsuć Ci zabawę z czytania.

To jedziemy z tym VR?

Jak coś jest do wszystkiego… To się na tym robi wszystko i tak właśnie ma być to jest taka grupa, która ma Cię wprowadzić do świata wirtualnego. No i jest najbardziej wszechstronna, nie dziwne, że król tej kategorii, to w ogóle król VR w naszym zestawieniu.

Meta Quest 3

Powinniśmy go mieć w kategorii „Dom i ogród – sprzątanie”, bo przyszedł i pozamiatał. I o ile jesteśmy świadomi, jak czerstwy był to tekst, o tyle jednocześnie taka jest prawda i nara. Nie musisz czytać dalej, jeśli wpadasz tu tylko po ostateczny werdykt – to jest najlepszy sprzęt do VR obecnie na rynku, koniec dyskusji, tyle!

Gogle VR Meta Quest 3 128GB

Oculus Quest 2, jeszcze zanim zjadła go Meta, był uznany za jedno z najlepszych urządzeń na rynku w tym segmencie. Tę cechę poprawiono w wersji 3, ponieważ tylko z bardzo poważną chęcią do czczych szarpanin obstawalibyśmy za tezą, że nie są to najlepsze dostępne obecnie samodzielne gogle.

My zaraz po premierze popełniliśmy o nim oddzielny wpis tutaj: Meta Quest 3 – (prawie) wszystko co musisz o nim wiedzieć przed zakupem. I wtedy podchodziliśmy trochę ostrożniej, bo nowość, bo nie do końca wiadomo, ale teraz już chyba nie ma co owijać w bawełnę – Meta zaliczyła kolejny kamień milowy i to benchmark w tym segmencie.

Może wygoda nie jest tu najjaśniejszym punktem, bo w Meta Quest 3 będziemy szarpać z gumami, a długie włosy są przez oryginalny pasek totalnie dyskryminowane. Ale są akcesoria (drogie, acz skuteczne), które mogą nam coś w tej kwestii poprawić. Nie jest lżej niż w poprzedniej wersji, natomiast bardziej kompaktowo i bliżej twarzy, więc mimo skoncentrowania całego ciężaru właśnie na niej, da się żyć. Najpoważniejszą zmianą, ogólnie w tym segmencie, są kamery na froncie, które pozwolą nam na korzystanie z mieszanej rzeczywistości w kolorze. Rzeczywistość mieszana jest ogólnie motywem przewodnim tego modelu.

Setup jest naprawdę szybki, zestaw skanuje nam otoczenie automatycznie i z doświadczenia możemy powiedzieć, że za bardzo nie trzeba po nim poprawiać. Jak by się jednak chciało – jest to bajecznie proste i robimy to kontrolerem.

Mieszana rzeczywistość jest naprawdę fajna i można tam kręcić nosem, że wygląda może jeszcze słabo i w ogóle. Ale spróbujesz, to Ci się spodoba i nie ma co się przed tym uczuciem bronić.

Obrazek przez płaskie soczewki typu pancake jest ostry i ładny. W stosunku do poprzednika poprawiono także regulację odległości między soczewkami. Robimy to za pomocą pokrętła w zakresie 53-75mm i możemy ustawić dokładnie taką, jaka nam odpowiada.

Obraz wyświetlają nam dwa panele LCD o rozdzielczości 2064×2208 z odświeżaniem na poziomie 90-120Hz, co może nie rozbiło hegemonii HTC VIVE PRO 2, ale umówmy się – nie musi. Jest ładnie, nie ma się do czego przyczepić, więc wszystko, co wyżej to już fanaberia.



Dźwięk serwują nam głośniki umieszczone w systemie nośnym i robią to zaskakująco dobrze. Można podpiąć słuchawki, ale żeby miało to sens, musiałyby być to słuchawki po kablu, bo bluetooth opóźnia. No ale też dźwięk z Quest 3 jest naprawdę dobry i tyle.

Snapdragon XR2 i 8 Gb RAMu sprawiają, że wszystko tu działa, jak powinno, a jeśli łapie czkawkę, to to jest anomalia, nie technika jazdy. A jeśli chcemy pograć w pozycje z PC VR, można – nawet bezprzewodowo. Podgląd też jest bajecznie prosty – możemy podglądać zmagania w apce na telefonie, bezprzewodowo na TV lub przez przewód USB-C.

Kontrolery pozbyły się pierścieni, ale nie pozbyły się działania na bateriach AA. Może nie drenują źródła wybitnie szybko, ale nadal jest to dość irytujące, że nie możemy sobie ich naładować przez USB-C. Poza tym to naprawdę świetne urządzenia i używa się ich wygodnie, intuicyjnie i przyjemnie.

Korzystanie z Questa 3 jest teraz punktem odniesienia dla wszystkich urządzeń na rynku. No nikt kurka nie powie, że to jest bez znaczenia. Zatem z naszej strony dość przewidywalna sytuacja – to najlepsze samodzielne gogle do VR, jakie możemy zaproponować na początek przygody. Nie jest to urządzenie przeznaczone jednoznacznie dla graczy, ono jest do VR w najszerszym możliwym spektrum. Czekamy aż coś zrzuci z tronu to urządzenie, bo lubimy, jak się dzieje. Ale póki co, jakość i cena tego sprzętu sprawiają, że nie ma lepszego na rynku. Są podobne i zbliżające się. Najlepszy z kolei jest Quest 3 i tyle.

Specyfikacja:

  • Chipset Qualcomm Snapdragon XR2 Gen 2 (4nm)
  • Układ graficzny Adreno 740
  • 8 GB pamięci RAM
  • 128 GB i 512 GB wbudowanej pamięci
  • Podwójny ekran LCD
  • Rozdzielczość 2064 x 2208 na każde oko
  • Maksymalne odświeżanie 120 Hz
  • Pole widzenia 110° x 96°
  • Soczewki typu pancake
  • Zakres regulacji IPD: 58-71 mm
  • Waga: 515 g (z paskiem)
  • Wymiary: 184 mm vs 160 mm x 98 mm


Meta Quest 2

Jakieś dwa kroki od ideału – bo obstawiamy, że ideałem będziemy mogli próbować obwołać Meta Quest 4. Dwójka to świetny samodzielny sprzęt VR z własnym systemem i odkąd Meta przejęła Oculusa – wyjściem na świat social mediowym oknem.

Oculus to poważny gracz na rynku VR i trzeba przyznać, że wiedzą, jak się robi tę robotę. Nic dziwnego, że Meta ze swoimi planami wyeksportowania nas wszystkich do wirtualnej rzeczywistości, zainteresowała się właśnie tą marką. No i ich ręka w tym projekcie tworzy konieczność posiadania konta na Facebooku.

Quest 2 jest kompaktowy w porównaniu do swoich starszych konkurentów i sprawia, że wyglądają dość archaicznie. Chociaż na start dostajemy tu szarpanie się z gumą od g… odzieżową i baterię na froncie, która tam właśnie umieszcza całą wagę. Ogółem komfort nie jest najjaśniejszym punktem tego sprzętu, ale chyba za całokształt można mu to będzie wybaczyć. Swoją drogą, na rynku mamy masę akcesoriów i zamiennych elementów, które ten dyskomfort naprawią. W sumie niewygoda i tak męczyć nas może nie za długo, bo na baterii podziałamy jakieś 2 godziny – to nadal niezły wynik.

Pojedynczy panel LCD daje nam rozdzielczość na poziomie 1832×1920 na oko i odświeżanie 72-90 Hz. To wystarcza, żeby zanurzyć się w wirtualnej rzeczywistości bez poczucia, że ktoś nas tu lekko robi w konia. Regulowane manualnie soczewki dają nam możliwość wyboru jednego z 3 ustawień odległości – 58,63 i 68mm i nie ma tu możliwości wyboru czegoś pomiędzy.

Kontrolery to benchmark dla całej konkurencji. Kropka. Poza tym, że latają na bateriach AA i czasami można przywalić pierścieniami o siebie – są naprawdę znakomite. Gogle potrafią też śledzić ruch dłoni i robią to naprawdę nieźle, więc przy niektórych aplikacjach możemy poczuć, że żyjemy w przyszłości.

Głośniki ukryte w przedniej części paska robią, co trzeba, chociaż nie oszalejemy raczej na ich punkcie. Możemy tu podłączyć zewnętrzne słuchawki przez gniazdo jack 3,5mm i będzie to całkiem wygodne. Mikrofony dowożą naprawdę spoko jakość, więc jeśli w czasie gry online chcemy wygłaszać wiekopomne przemówienia, nie zostaną zniekształcone przez urządzenie.

Gra się w to, co znajdziemy w sklepie Meta i to może nie jest przytłaczający zasób tytułów, ale jest nieźle. Z uwagi na to, jak dużym graczem jest Meta, możemy spodziewać się, że to tu będą wędrować największe wysiłki twórców. A jeśli to za mało – podpinamy się z goglami pod komputer i gramy jak na zestawie PC VR, w co tam Steam ma nam do zaproponowania.

Gdybyśmy pisali to w przeszłości, powiedzielibyśmy, że to najbardziej wszechstronny i najlepszy sprzęt do VR dla każdego. Ale już tak nie jest, bo nadszedł jego godny następca. Natomiast jednoznacznie możemy stwierdzić, że jest to zdecydowanie król opłacalności i tańszy sprzęt niż Meta Quest 3, oferujący naprawdę dużo za swoją cenę.

Specyfikacja:

  • Chipset Qualcomm Snapdragon XR2 Gen 1 (7nm)
  • Układ graficzny Adreno 650
  • 6 GB pamięci RAM
  • 128 GB i 256 GB wbudowanej pamięci
  • Pojedynczy ekran LCD
  • Rozdzielczość 1832 x 1920 na każde oko
  • Maksymalne odświeżanie 120 Hz
  • Pole widzenia 89-96° x 93°
  • Soczewki Fresnela
  • Zakres regulacji IPD: 58-68 mm
  • Waga: 503 g (z paskiem)
  • Wymiary: 191,5 mm x 142,5 mm x 102 mm


Pico 4 All-in-One

Pico 4 All-in-One 128GB

Czy to jest tem wymiatacz, co miał zmieść Meta Quest 2 ze sceny? Tak! Czy zmiótł? Postawmy sobie pytanie, kto tu jest popularniejszy? No właśnie.

Ale jest niezłą alternatywą!

Mniejszą, z dużo bardziej solidnym systemem pasków i soczewkami typu pancake.

Skoro już padło o paskach – jest solidniej, ale nie przesadnie komfortowo. Może trochę cisnąć w czoło. Ale za to waga jest bardzo sensownie rozłożona, dzięki umieszczeniu baterii za głową. Wspomniana bateria pozwala na 2,5 h grania – to uczciwie.

Setup? 10 minut i hula.

Kolorowy widok przez kamery – teraz to może już nie jest nadmierna ekstrawagancja, ale pamiętajmy, że to nie jest sprzęt sprzed miesiąca. Wystarczy puknąć dwa razy w obudowę, żżeby uruchomić podgląd przez kamerę, któremu bliżej do Meta Questa 3 niż do wersji 2., z którą Pico 4 miało się ścigać.

Sama wizja nie powala w porównaniu do typowo gamingowych gogli z tego zestawienia – 2160×2160 na oko i 90Hz. Przyzwoicie i wystarczająco. Ale nie wyczynowo.

Mamy taką niejednoznaczną sytuację – bo jak chcemy zagrać na systemie oferowanym przez Pico, jest ubogo. Ale kiedy podłączymy zestaw do komputera i gramy w gry PC VR, jest całkiem nieźle, ale w przeciwieństwie do Pico Neo 3, obraz ulega kompresji. Więc trochę średnio (ale podobnie, jak w Meta Quest 2, tylko tu jest nieco lepiej). Paradoksalnie – najlepiej wypada granie bezprzewodowe za pośrednictwem Virtual Desktop.

Kontrolery – trochę jak w Quest 2, trochę inaczej. Niestety skazani jesteśmy na baterie AA, ale za to kontrolery podziałają na nich tak z 80 godzin. No i Pico patrzy Ci na ręce. Śledzi je. W sensie można sterować za pomocą nieuzbrojonej dłoni. Meta Quest 3 trochę rozbił wszystkim nosy w tej konkurencji, ale tu też jest i działa i daje radę.

Dźwięk – bardzo spoko, może słuchawek na jack nie podepniemy tu bez przejściówki, ale nawet nie za bardzo jest po co. Mikrofony też są naprawdę dobre i nie odbiegają od bezpośredniej konkurencji.

Ogólnie to jedne z najlepszych samodzielnych gogli na rynku, gdyby pominąć Meta. Ewidentnie może konkurować z Quest 2. Może nie systemem, ale sprzętowo nawet ten benchmark przerasta.

Specyfikacja:

  • Procesor: Qualcomm XR2 8 cores, 64-bit
  • Pamięć Ram: 8 GB
  • Pamięć: 128 GB
  • Wyświetlacz: 2160 x 2160 pix na oko
  • Maksymalne odświeżanie 90 Hz
  • Pole Widzenia: 105°
  • Soczewki pancake
  • Zakres regulacji IPD: 58-62 mm
  • Bateria: 5300mAh
  • System: Pico OS 5.0

VR PICO Neo 3 Link

Może wyglądają jak inspirowane Meta Questem 2, ale różnic jest sporo i są istotne.

Gogle VR PICO Neo 3 Link 256GB

Pasek w Pico Neo 3 Link to odpowiednik wersji elite od Meta, więc po pierwsze – da się bez dopłacania, po drugie – można żyć godnie. Wygodny, regulowany pokrętłem z bateriami w poduszce z tyłu głowy dla przeciwwagi. Dzięki temu ciężar urządzenia rozkłada się równomiernie.
Godność zachowana jest także w kwestii ładowania – ładujemy gogle przez port USB-C, zajdujący się w górnej części urządzenia.

Napędzane Snapdragonem XR2 oferują tę samą płynność działania, co Meta Quest 2 (czyli taką, jak trzeba). W kwestii obrazu Pico również depczą po piętach goglom od Meta – 4k UHD, odświeżanie na poziomie 120Hz. Jest ładnie, ostro, do tego regulacja soczewek w 3 płaszczyznach dla komfortu. Takich możliwości sobie życzyliśmy!

Część opierająca się na twarzy wykonana jest z tkaniny, która również oferuje nam nieco wyższy poziom komfortu noszenia.

PICO Neo 3 Link

Neo 3 nie obsługuje śledzenia dłoni, odpada nam tu też sporo aplikacji do produktywności, zatem dla wirtualnych pracusiów nie jest to najlepsza informacja.

Do grania nadają się świetnie, podobnie jak ich pierwowzór/konkurent, ale z dostępnością gier będziemy tu mieli pewien zgryz. Niby sklep Pico nie ogranicza obecności gier w ofercie, co oznacza dostęp do wielu niezależnych tytułów (również tych naprawdę beznadziejnych, mówiąc szczerze). Z drugiej zaś strony nie zagramy tu w exclusive’y czy tytuły takie jak Resident Evil 4, Beat Saber czy Echo. Ale tytuły ze Steam polecą chętnie, gogle współpracują z PC, więc tą drogą można sobie uzupełnić braki.

A połączenie z PC jest olbrzymią zaletą tego urządzenia, bo dostajemy nieskompresowany obraz bez opóźnień, jest szybko, płynnie i ładnie. Do tego wtyczkę można fizycznie przykręcić do portu – jest do tego specjalna śrubka i uchwyt na przewód na opasce. Zatem ryzyko zerwania się połączenia razem w kablem i portem zostało zminimalizowane.

Kontrolery przypominają do złudzenia… nie zgadniesz… no wiadomo jakie, tylko nie robią wrażenia jakości premium (gdzieś uszczknąć trzeba). Sterowanie identyczne jak w sprzęcie referencyjnym, tylko proporcje troszkę się różnią. Naśladownictwo objęło również zasilanie – niestety musimy pakować tu baterie AA (szkoda, bo to uciążliwe).

Specyfikacja:

  • Chipset Qualcomm Snapdragon XR2 7nm
  • 6 GB pamięci RAM
  • 128 GB i 256 GB wbudowanej pamięci
  • Pojedynczy ekran LCD
  • Rozdzielczość 1832 x 1920 na każde oko
  • Maksymalne odświeżanie 120 Hz
  • Pole widzenia 98°
  • Soczewki Fresnela
  • Zakres regulacji IPD: 58-63,5 mm
  • Waga: 620g (z paskiem)

HTC VIVE Focus 3

HTC Vive Focus 3

HTC to nie tylko telefony. Vive Focus 3 to samodzielne gogle do VR, których design to nie tylko „vr dla miłośników czerni”. Poza wyglądem, który ocenilibyśmy jako dość elegancki, mamy tu kwestię wygody pasków. Jeśli Meta to król, król ewidentnie jest nagi. Pasek z HTC wygląda jak segment premium. Wygodne pokrętło i w ogóle procedura dopasowania mogłaby nauczyć kilku producentów, jak odzyskać godność. Zakładasz i zdejmujesz bez szarpania się z gumami rodem z… no z garderoby. Tylko jest jeden mankament – nie jest jakoś szczególnie wygodnie, więc cała para w gwizdek.

Kontrolery niesamowicie przypominają te z Meta Quest 2, może inaczej, poza kolorem i długością uchwytu, różnią się rozsądną obecnością portów USB-C do ładowania akumulatorów pozwalających na 15 godzin działania (ekologia do diaska!). Na szczęście dla naszego porównania – podobieństwa tylko podkreślają różnice.

Mamy tu port USB-C i minijack z boku, można nawet bez większego trudu podpiąć tu nagłowne słuchawki, co prawdopodobnie nie będzie konieczne, bo głośniki spełniają swoją rolę należycie. Mikrofon poprawnie, chociaż bez szału, tylko nie w trakcie rozgrywek online – tu nie zadziała. Ale wyobrażamy sobie, że część z użytkowników w ogóle z mikrofonu nie skorzysta. Ni razu.

O ile port USB powala na ładowanie kontrolerów, o tyle nie da się naładować tą drogą baterii. Żeby uzupełnić zużytą energię, trzeba baterię wyjąć zza poduszeczki na tylnej opasce i podpiąć pod oddzielną ładowarkę z dedykowaną wtyczką. Specyficzne rozwiązanie, takie nie za praktyczne, bo nie naładujemy gogli podczas korzystania.

Ale za to obok soczewek znajdziesz tu port na kartę micro-SD, dzięki której rozszerzysz pamięć gogli. Ludzkie pany!

Widoczki niezłe – 2448×2448 i 90Hz robią swoje. Pole widzenia 180 stopni, więc immersja nadal w mocy. Tylko konstrukcja soczewek obrywa po uszach, kiedy masz chęć czytać literki – idealne ustawienie ostrości do tego celu może być trudnawe.

Ustawienia – za pomocą przyjaznej apki, szybko i dość bezboleśnie. 4 kamery na obudowie pozwolą nam z grubsza nie wejść w ścianę i nie wypaść przez okno.

Jak z graniem? Można korzystać z oferty sklepu HTC (takiej se), ale można podpiąć gogle do peceta i szaleć na grach na przykład z Valve i działa to gładko i pięknie. Tylko wiatrak jest absurdalnie głośny. Oprogramowanie… no jest. Działa, ale nie jest to mistrzostwo.


Podsumujmy – do grania są lepsze sprzęty. Do pracy też, ostatecznie nie jest źle, ale nie jest też dobrze…

Specyfikacja:

  • Qualcomm® Snapdragon™ XR2
  • 8 GB pamięci RAM
  • 128 GB wbudowanej pamięci
  • Podwójny ekran LCD
  • Rozdzielczość 2448 x 2448 na każde oko
  • Maksymalne odświeżanie 90 Hz
  • Pole widzenia 120°
  • Soczewki Fresnela
  • Zakres regulacji IPD: 57-72 mm
  • Waga: 785 g (z paskiem)

Dla graczy:

Valve Index

Ten Valve to jest dzik na rynku gamingu. Ich Steam Deck jest chyba najlepszym dowodem na to, że słuchają użytkowników i wiedzą jak się robi sprzęty do grania.
Zatem postanowili zrobić gogle do VR, które zaoferują immersję, na jaką wszyscy zasłużyliśmy (najlepszą – żeby była jasność).

Gogle VR Valve Index Kit

Zacznijmy od ustawień – jakieś 20 minut trzeba sobie na tę przyjemność zarezerwować – stacje bazowe prawdopodobnie zabiorą najwięcej czasu. Określanie pola to w wypadku tego urządzenia nieco przestarzała procedura, ale cóż – nie ma sprzętu bez wad.

To wygodne gogle, z paskiem na poziomie (nie to, co te niektóre…) i bardzo przyjemnym materiałem tam, gdzie stykają się z głową. Regulacja soczewek na poziomie 58-70mm, analogowa jak złoto – tu czuć, że to sprzęt sprzed kilku lat.

Nooooo ale obrazek… – w 144Hz zaczyna do Ciebie docierać, czemu było warto kupić aż tak drogi komputer. Jest płynnie i obraz naprawdę oddaje, a dźwięk jest naprawdę świetny. Do tego mikrofon, który dowozi świetną jakość dźwięku. Należałoby zatem potwierdzić – dla gracza to!

Tylko gra się na kablu, ale 6 m chyba starczy – nie biegaj w tym, to bez sensu i upokarzające.


Gogle VR Valve Index Kit

Kontrolery, mimo upływu czasu, nie poddają się tak łatwo. Ładowane przez port USB-C, działają przez około 7 godzin i nie potrzebują baterii (shame on you Meta!). Od początku były zaprojektowane tak, żeby pozwalać na śledzenie ruchu palców i możliwość rezygnacji z użycia przycisków. Bardzo wygodne, nie trzeba ich odkładać na bok, kiedy operujemy za pomocą dłoni – to plus nawet w stosunku do najnowszych urządzeń. Pasek trzyma się na dłoni, nie nadgarstku – nic nie dynda jak smutne dzwonki. I to ma sens.

Za cudownie podatnym na zarysowania przednim panelem kryje się slot USB 3.0 ze sprytnym schowkiem na mody, przy czym my znaleźliśmy głównie akcesoria chłodzące – ciekawe czemu?

No grzeje się. Zimą to pokochasz, latem… kto siedzi w VR w upały? No, ideolo jest na chłodniejszą część roku, przy gorętszej albo grasz krócej i idziesz oglądać piękno świata, albo cierpisz dla sprawy.

Kiedyś to był król VR do grania. Był też jednym z najdroższych. Teraz? No cóż – do tej pory niedościgniony w płynności. Ale tak co do reszty? Jeśli chcesz ogrywać rzeczy ze Steama najpłynniej i to jest Twój cel – go for it. Natomiast na tronie nie zasiada już od dawna.

Specyfikacja:

  • Pojedynczy ekran LCD
  • Rozdzielczość 1440×1600 na każde oko
  • Maksymalne odświeżanie 144 Hz
  • Pole widzenia 108°x104°
  • Soczewki Fresnela
  • Zakres regulacji IPD: 58mm – 70mm
  • Waga: 809 g (z paskiem)


Reverb G2

Czyli nadal jedne z najładniej wyświetlających gogli na rynku. Tak się kończą współprace sprzętowe Valve, bo przy tym sprzęcie HP współpracowało właśnie z nimi. Efekt? Wspaniały!

Zacznijmy od komfortu – pasek bardzo przypomina ten z Valve Index. Bardzo przyjemny materiał w miejscach kontaktu z ciałem, wygodna regulacja i dobrze blokująca światło osłona. Można w nich grać godzinami bez odczucia dyskomfortu.
Setup jest szybki, Windows wykrywa gogle szybko, instalacja odbywa się migiem. Trzeba tylko przejść się po pokoju z goglami w dłoni i gotowe.

Obraz – to najmocniejsza strona tego urządzenia. Żeby zacząć bawić się tak na serio, warto doinstalować sobie ze sklepu Valve Windows Mixed Reality for SteamVR. Ale wróćmy do odczuć – to jedno z najlepszych urządzeń pod tym względem na rynku – największa rozdzielczość ze wszystkich gogli do tej pory. No nie ujrzysz tu siatki pikseli. Tylko komputer musi być raczej z tych mocniejszych.
Audio – to samo, co w Valve Index – wspaniałe. Odczucia są tu istotne – mamy je zapewnione na naprawdę wysokim poziomie. No może poza mikrofonem, który jest spoko, ale nie dorównuje tem z Indexa. No nie wszystko może być idealne…

Kontrolery – no tu jest słabiej. Nie dość, że działają zasilane bateriami AA (wstyd!),na których polatają z 6-7 godzin, to jeszcze haptyka i ogólne odczucie jakości pozostawiają pewien niedosyt. Śledzenie ruchu też nie jest tak świetne jak w Oculusach czy Indexie, działa, ale potrafi złapać drift. No nie jest to numer popisowy, na turniej byśmy nie polecili. No ale do pogrania – poziom obrazu i dźwięku wynagrodzi mnóstwo!

Jeśli więc chcesz obrazka ładniejszego niż w Valve i jesteś w stanie przebaczyć wady – będzie super. Ale do tronu ma jeszcze kilka kroków, a na tronie gamingu siedzi już Valve.

Specyfikacja:

  • Podwójny ekran LCD
  • Rozdzielczość 2160 x 2160 na każde oko
  • Maksymalne odświeżanie 90 Hz
  • Pole widzenia 114°
  • Soczewki Fresnela
  • Zakres regulacji IPD: 64mm – 68mm
  • Waga: 550g (z paskiem)


HTC Vive Pro 2

Jak czegoś dotyka Valve, to to jest z automatu dla graczy i tych gogli dotykał Valve. Tym razem łącząc siły z HTC, by grało się jeszcze lepiej. Co im z tego wyszło? No na pewno nie tania zabawka. Nietania.

HTC Vive Pro 2 Full Kit

Zacznijmy od tego, że Vive Pro 2, to prawie to samo, co wersja pierwsza – te same kamery, ta sama regulacja soczewek, te same głośniki, ten sam fatalny mikrofon i ten sam system pasków (a to akurat żadna tragedia, poza częścią na twarz – tu trochę tragedia).

No ale są zmiany i to tam, gdzie trzeba – w soczewkach i ekranach. Rozdzielczość ekranu 4896×2448 daje nam 2448 x 2448 na oko z odświeżaniem 90/120Hz. To nieźle, nawet teraz, a sprzęt ma już ponad dwa lata w momencie pisania tego tekstu, no może poza rozdzielczością – ta jest fantastyczna.

Ustawienia – jeśli jest to piknik, to pod wiszącą skałą. Generalnie troszkę się napocimy i pewne rzeczy trzeba ustawiać dwa razy w różnych miejscach. Więc nerwy i komputer muszą być mocne. Ale za to ta rozdzielczość – o jakże ona oddaje. Może nie jest za wygodnie, ale za to jak ślicznie!

Kontrolery – no jest tak sobie. Index robi to o niebo lepiej. Ale przeżyjesz to, jeśli pragniesz przeostrych obrazów.

Czy jest drogo? Jeszcze jak!
Czy jest dobrze?
No tak sobie, na pewno ślicznie.

Specyfikacja:

  • Rozdzielczość 2448 x 2448 na każde oko
  • Maksymalne odświeżanie 120 Hz
  • Pole widzenia 120°
  • Soczewki Fresnela
  • Zakres regulacji IPD: 57-72 mm
  • Waga: 820 g (z paskiem)


Też dla graczy, ale PlayStation 5

No tutaj konkurencja jest jakby żadna. Ale za to sprzęt fajny… Tylko żeby jeszcze mógł więcej pracować…

Sony PlayStation VR2

Sony PlayStation VR2

PlayStation VR2 to akcesorium do konsoli, które kosztuje mniej więcej tyle, co sama konsola. Czy warto rozszerzać swoje doświadczenia gamingowe inwestując drugie tyle? Nie warto, warto wynająć. No. To tyle.
Nie no, trochę uprościliśmy. Faktycznie raczej polecalibyśmy najpierw wynajem (albo wyłącznie). Kolejna rzecz jest taka, że zasób gier VR w portfolio Sony nie jest znikomy, ale nie jest też ogromny.

To tytułem wstępu, ale pogadajmy o sprzęcie.

Konstrukcja w miarę wygodna

Kontrolery wnoszą podobną jakość, co pady z PS5, co znaczy mniej więcej tyle, że to wysoka półka. Adaptacyjne spusty, dzięki czemu można poczuć na przykład różnice w strzelaniu z różnych rodzajów broni w grze. Wygodne i ergonomiczne, ładowane przez USB-C akumulatory, na których polatają ze 4-5 godzin. Naprawdę dobrze wykonane – tu powinno się umieścić taki punkt odniesienia dla innych producentów gogli VR dla graczy. PlayStation zrobiło solidną robotę.

Poważną cechą jest śledzenie ruchu gałek ocznych, które pozwala na sterowanie. I tutaj jest dość niesamowicie – znowu w kwestii sterowania mamy do czynienia z wyróżniającym się sprzętem.

Nie ma wbudowanych głośników, więc Sony dołącza do nich słuchawki. Douszne. I chciałoby się trochę pokpiwać, jak na pierwszy rzut oka wyglądają, ale robią naprawdę świetną robotę. Brzmienie tych słuchawek jest zaskakująco dobre!

Same gogle są wykonane solidnie i robią wrażenie „obszernych” ale w gruncie rzeczy nie ważą dużo. Wygodny system regulacji paska, regulacja rozstawu soczewek i odległości – wszystko analogowe, ale solidne. Jest bardzo wygodnie, można grać godzinami (znaczy jakby się dało…), nawet w okularach, jeśli trzeba. Może lekko zaburza obrazek obecność kabla, ale nie ma się co znęcać. Niesamowitości goglom nadaje obecność silniczków w przedniej części, które oferują nam haptykę także na głowie. Nieżle.

Setup jak po maśle – szybciutko, przejrzyście i bez jakichś udziwnień – skanuje pomieszczenie automatycznie, wystarczy kręcić głową, pomaga w ustawieniu śledzenia oka, potem tylko cyk kontrolerem granice i jest jak należy!

Oledowe wyświetlacze dają nam rozdzielczość 2000×2040 na oko z odświeżaniem na poziomie 90-120 Hz. Obrazek piękny, choć czasem widać siatkę. Ale za to jakie czernie!

Gra się wspaniale, bo mimo wad, jest to bardzo fajne urządzenie i gdyby tak jeszcze ukazywało się więcej pozycji, wykorzystujących to cudo, śmiało przyznalibyśmy, że warto je dopisać do listy zakupów. Na razie polecamy zanurzenie się w Horizon Call of The Mountain czy Resident Evil Village w pożyczonych.

Specyfikacja:

  • Kompatybilność: PlayStation 5
  • Rozdzielczość ekranu: 4080 x 4000 (2000 x 2040 na każde oko)
  • Częstotliwość odświeżania: 120 Hz
  • Pole widzenia: 110º
  • Śledzenie wzroku
  • Waga: 560 g

Jest drogo. Od tego sobie zacznijmy, bo to musi nam nieco ustawić rozmowę. Jest naprawdę bardzo drogo i wszystko, co powiemy o tych goglach, należy sobie przez to przefiltrować.

Apple Vision Pro

Kiedy to piszemy, jeszcze nie możemy położyć na tym łapek, więc w ogromnej mierze będziemy się opierać na internetowych recenzjach. Te gogle zrobiły w Stanach to, co naprawdę lubimy w technologii – ludzi totalnie powaliło i to jest dopiero ciekawe. Jasne, że trochę się śmialiśmy, jak oglądaliśmy filmiki z metra czy z typami, co prowadzą w tym auto. Nie mówimy, że to mądre czy właściwe.Ale wiara ludzi w to, że oto nadeszła przyszłość – jest to wydarzenie w świecie technologii!

W Apple, jak w Apple – wszystko łączy się ze sobą bardzo ładnie, więc w złotej klatce porównalibyśmy to do korony. Aplikacje do produktywności działają tu przepięknie. Można śmiało już na początku powiedzieć, że to jest na chwilę obecną sprzęt do produktywności. Doświadczenie pracy w tym sprzęcie jest dużo gładsze, wszystko się tu składa i dodaje. Pozwolimy sobie na trochę słodzenia – to niesamowite, że można pracować w ten sposób. WIele ekranów, piękne animacje, pełna funkcjonalność sprzętów od Apple, a to wszystko w goglach. I chciałoby się powiedzieć, wyobraź sobie, że w przyszłości włożysz do torby czy plecaka gogle i klawiaturę i z dowolnego miejsca będziesz mieć możliwość takiej immersyjnej pracy. Tylko że to już.

Wygoda jest i nie jest mocną stroną tego urządzenia. Jak zawsze w Apple wygląda prestiżowo – aluminium i szkło, wykonanie, jakiego można by się spodziewać po nich. Ale to waży swoje. Konstrukcja jest naprawdę smukła, więc okulary odpadają – trzeba zamówić customowe soczewki od Zeiss. Paski ciut cisną, na twarzy też nieco się odciska,

Rozdzielczość, jaką oferuje to urządzenie, jest niesamowita w porównaniu do konkurencji. 3648×3144 na oko, płaskie soczewki typu pancake zostawiają inne gogle do VR w tyle. Oglądanie czegokolwiek na Vision Pro może być (i z tego, co widzieliśmy – jest) niesamowitym doświadczeniem. Budowanie przestrzeni i możliwość umieszczania okien w różnych miejscach to świetna zapowiedź. Jeśli dodamy do tego znakomicie zbudowane doświadczenie wizualne, przestrzenne wideo – zaczynamy już liczyć środki na koncie.

Świetny przestrzenny dźwięk, czego można było się po Apple spodziewać, dorzuca do ognia. A jest to ogień pożądania, bo jak zadasz sobie pytanie, czy jest Ci to potrzebne, szczera odpowiedź zabrzmi „raczej nie”. Natomiast oglądanie możliwości Apple Vision Pro sprawia, że bardzo chce się doświadczyć tej niesamowitości.

Napędzane dwoma procesorami produkcji Apple (M1 i R2) są obecnie najpotężniejszymi samodzielnymi goglami na rynku. To trochę jak laptop na twarz (nie nasze określenie, ale dobre, to wzięliśmy). I to w dużej mierze wyjaśnia, z czym my tu mamy do czynienia. Nie z urządzeniem do rozrywki – gier i filmów. To nowe wcielenie komputerów.

Cała nawigacja odbywa się za pomocą śledzenia ruchu dłoni i gałek ocznych. Możemy także używać akcesoriów od Apple dla zachowania fizycznego kontaktu z klawiaturą (na klawiaturze będzie sprawniejsze). Wszystko działa pięknie i płynnie, poza graniem. Bardzo szybkie gry wyłapują słabości urządzenia w śledzeniu dłoni. Ale jest więcej niż pewne, że aktualizacje wypolerują tę drobną rysę. Zresztą powtórzmy – to nie jest sprzęt do rozrywki. Działanie aplikacji pokazuje też, że używając Apple Vision, powinniśmy raczej znajdować się w miejscu, inaczej będziemy przechodzić przez ekrany.

Podsumujmy – jest niesamowicie drogo, ale. No i to ale jest ogromne, bo teraz jeszcze biblioteka aplikacji jest dość uboga, ALE – poczekajmy, co będzie, jak urośnie. Śledzenie ruchu dłoni jest średnie w dynamicznych grach, ALE działa znakomicie w aplikacjach Apple i będzie ulepszane. Obraz jest niesamowity, dźwięk wspaniały, doświadczenie pracy to też bajka. No więc jeśli chcesz zajrzeć w przyszłość – to jest okno.


Podsumowanie

Podsumujmy sobie te zmagania. Zanim kupisz gogle VR, sprawdź, czy taka forma na pewno Ci służy. Wiele osób ma problem z chorobą symulatorową i przy takich doznaniach dostają zawrotów głowy i nici z rozrywki. Kolejna rzecz – zanim kupisz – wypożycz, przetestuj, może zacznij strategicznie od najbardziej uniwersalnych.

Ale do rzeczy, nasz werdykt jest taki:

Najlepsze gogle zestawienia toooooo:
Do zadań wszelakich i celów ogólnych – Meta Quest 3. Są niebywale wszechstronne, nieźle wycenione i stanowią benchmark dla wszystkich obecnych na rynku urządzeń. To według nas najlepsze urządzenie, jakie obecnie możesz wybrać.

Do grania na PC:
Valve Index jest król, jak szczupak. Reszta też da radę, ale te są ULTIMATE.

Do grania na PS5
Jest tylko jeden wybór, więc będzie najlepszy! Brawo PS VR2!

Do zaglądania w przyszłość i pracy oraz drenowania portfela
Idealnie sprawdzą się Apple Vision Pro i stanowią zupełnie osobną konkurencję, bo trudno porównywać do nich sprzęty za średnio 1/10 ceny. Do tego są świetne.

Jak Ci się podobało nasze zestawienie? Nie no, tak serio to nie było pytania, sprawdzaj te gogle w Plenti, testuj i zrób sobie własne zdanie na ten temat, nawet nam nie ma co dzisiaj wierzyć.
Udanej podróży!

Mapa wpisu

Wybierz rozdział:

Udostępnij dalej:

Procent ukończenia czytania:

Przeglądaj nasze inne wpisy:

Gaming

20 października, 2023

|

Czas czytania: 4 min

Gaming

2 kwietnia, 2024

|

Czas czytania: 4 min